Pomiędzy uniwersalizmem, a regionalizmem kłopoty z tożsamością

 

Stajemy się obcymi w świecie, który dotąd uważaliśmy za nasz dom. Ogarnia nas lęk, kiedy zdajemy sobie sprawę, że nie możemy już polegać na naszych odpowiedziach na pytania: „Kim jestem”
i „Gdzie jest moje miejsce”(…), każde ponowne zachwianie zaufania zmienia nas w zagubione w obcym świecie dzieci
.”
  Helen M. Lynd: “Shame and the Search for Identity”  

 

Kim jestem?” i “Gdzie jest moje miejsce?” Z dużą dozą pewności mogę stwierdzić, że te dwa pytania towarzyszą człowiekowi odkąd nauczył się rozumieć otaczający go świat i w jasny sposób dla siebie samego artykułować swoje myśli.   

„Kim jestem?” i „Gdzie jest moje miejsce?” to pytania o sens ludzkiego istnienia jako takiego i istnienia ludzkiego w jego ziemskiej kondycji; w tym a nie w innym miejscu, w tej a nie w innej kulturze, środowisku, mieście czy też wsi. Naturalnie można by uzupełnić nasze rozważania o pytanie zamykające, czyli: „Dokąd zmierzamy?”, ale to wydłużyłoby nasze rozważania. "Kim jestem?" i "Gdzie jest moje miejsce?" to pytania, które poprowadzą nas w rozważania na temat tożsamości człowieka uwikłanego między wyborem świata UNIWERSALIZMU, który jak się okaże łatwo można połączyć z GLOBALIZMEM; a świata REGIONALIZMU. Gdybyśmy pokusili się o przeprowadzenie ankiety choćby tylko w Kaszowie, w której były by tylko te dwa pytania: „Kim jestem?” i „Gdzie jest moje miejsce?”. Odpowiedzi były by z pewnością zróżnicowane, jak zróżnicowały się poglądy na te tematy przez wieki. Jedni odpowiedzieliby: Jestem Polakiem i moje miejsce jest tu w Polsce! Inni może dumnie powiedzieliby: Jestem Kaszowianinem i tu jest moje miejsce! Jeszcze inni: Jestem człowiekiem globalnym, powszechnym uniwersalnymę nie napisze kosmopolitą, bo chyba była by to już ocena tych ludzi. W dzisiejszej Polsce dość popularne jest zjawisko migracji w poszukiwaniu lepszego jutra i nie tylko. Również Kaszowa nie oszczędziła ta fala wyjazdów zarobkowych (i nie tylko – dodam, by być sprawiedliwym). Czy tych ludzi nie dopada pytanie: „Kim jestem?” „Gdzie jest moje miejsce?” Czy może w wyniku nieustannych zmagań ze sobą samym zatracili poczucie tożsamości. Nie wiem! Ale uważam, że taka ankieta była by rzeczywiście bardzo interesująca.  Z powyższego wstępu wynika jakby w sposób naturalny, że nie można jednoznacznie określić, jaka jest relacja między UNIWERSALIZMEM a REGIONALIZMEM. Nie można też jednoznacznie ocenić, która z postaw jest moralnie dobra, a która zła, ponieważ stosunki między tymi dwoma światami zależą od wielu czynników. Ważne jest jednak to, aby pomiędzy globalna, a lokalną, nazwijmy to polityką (w szerokim znaczeniu tego słowa) zachodziły powiązania pozytywne sprzyjające rozwojowi społeczno”gospodarczemu oraz społ-psychicznemu zarówno jednostki jaki społeczności lokalnej, a pnąc się w górę drabiny socjalnej także społeczności globalnej. Często jednak szara rzeczywistość różni się od przyjętego modelu w wyniku, czego następuje naruszenie zdrowych relacji pomiędzy uniwersalizmem a regionalizmem. Problem ten pojawia się przede wszystkim na linii rozwoju lokalnego, regionalnego i globalnego. Względnie zadowalające efekty rozwoju globalnego kraju są znacząco pomniejszone, gdy występują duże niedostatki w rozwoju lokalnym. Objawem tego jest w niektórych środowiskach wysoki poziom ubóstwa, bezrobocia, czy marginalizacji społecznej. Rozwój, zatem osiągany jest wówczas, gdy właściwie realizowany jest rozwój regionalny i globalny. W dzisiejszych czasach słowo globalizacja jest na ustach wszystkich. Można uznać je za słowo na czasie, szybko zmieniające się niemal w slogan, czy hasło otwierające wszystkie tajemnice teraźniejszości i przyszłości. Jednak, gdy niektórzy globalizacją nazywają praktyki, jakim się oddajemy, dlatego, że chcemy być szczęśliwi dla innych stanowi ona przyczynę nieszczęścia. Wszyscy jednak uważają globalizację za nieodwracalny proces – nieunikniony los świata, który dotyczy całej społeczności ludzkiej w taki sam sposób. Globalizacja w równym stopniu dzieli i jednoczy. To, co dla jednych jest globalizacją dla innych oznacza lokalizację. To, co niektórym z ludzi zwiastuje swobodę na wielu innych spada niczym bezlitosny wyrok przeznaczenia. Podczas, gdy niektórzy z nas staja się ludźmi w pełni globalnymi inni tkwią w swej lokalności, co często nie jest przełożeniem przyjemnym, czy też znośnym w świecie, w którym ludzie globalni ustalają reguły gry i nadają ton. Czy tak powinno być? Czy to jest właściwy kierunek rozwoju? Niestety w zglobalizowanym świecie lokalność jest oznaką społecznego upośledzenia i degradacji. W tym świecie pojawiają się dwie diametralnie różnie interpretacje tego samego zjawiska kulturowego, bowiem „być w ruchu” ma zupełnie inny sens dla tych, którzy znajdują się na szczycie i dole nowej hierarchii, podczas gdy przeważającą większością jest klasa średnia, która oscyluje między górą, a dołem owej hierarchii, cierpiąc na stan egzystencjalnej niepewności, padając ofiarą niepokojów i lęków. Zatem spotykamy się tu ze złożonym problemem egzystencjonalnego braku poczucia bezpieczeństwa i pewności, które wywołuje proces globalizacji. Ludzie ” jak już zdołaliśmy zauważyć i udowodnić, od wieków zadają sobie pytania o sens własnego istnienia. Wiąże się to z koniecznością umiejscowienia siebie w konkretnym miejscu i czasie oraz odpowiedzenia sobie na kwestię dotyczącą własnej tożsamości. Tożsamość to najogólniej poczucie przynależności, identyfikacja. Natomiast tożsamość regionalna to specyficzna tożsamość zbiorowa i kulturowa oparta na tradycji i regułach, odnoszących się do regionalnych cech społecznych i kultury, identyfikacja z wytworzonymi zespołami idei, przekonań, obyczajów i norm i wyobrażeń. Kiedy przyglądniemy się tej ogólnej definicji tożsamości lokalnej i będziemy chcieli stworzyć na jej bazie definicję tożsamości globalnej, szybko zauważymy pewną zależność. Po pierwsze definicję taką będziemy musieli oprzeć na bazie przeciwieństw pojęciom tożsamości lokalnej; po drugie zauważymy, że uniwersalność pojmowana jako globalność (i z nią utożsamiana) musi rodzić napięcie pomiędzy tym, co szczegółowe (lokalność), a tym, co ogólne (globalność). Dlatego wydawałoby się, że systemy lokalne muszą dokonać rekonstrukcji do owych warunków globalnych. I tak w rzeczy samej się dzieje, ale właśnie to powoduje relatywizacje ocen dotyczących poczucia przynależności, własnego społeczeństwa, czy też obywatelstwa. Rozważania na podany temat trudno rozwinąc w krótkim tekscie tak by nie zanudzic czytelnika na śmierć. Zjawisko to jest bardzo ineresujące jeśli spojrzymy na nie, jako na nieuniknone zmiany, w których jesteśmy tylko i wyłącznie statystami. W planach Unii Europejskiej do końca XXI pierwszego wieku ma powstać jedno państwo – Unia Europejska. Jaki sens ma wtedy nasza lokalność? Pozostawiam was z tym nie rozwiazanym pytaniem, z nadzieja na ciekawą dyskusję po przeczytaniu przez was tego artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.