II Wojna Światowa – życie w Generalnej Guberni

Decyzją Hitlera z dnia 8 i 25 września 1939 r. na okupowanych terenach Polski została zaprowadzona administracja wojskowa. Dekretem z 8 października 1939 r. włączono do Rzeszy zachodnie i północne ziemie Polski, a cztery dni później 12 października, powstała na ziemiach centralnej Polski jednostka administracyjna nazwana Generalnym Gubernatorstwem. Urząd generalnego gubernatora objął minister Rzeszy dr Hans Frank.

Mieszkający na Wawelu gubernator wydał proklamację do Polaków, zawiadamiając ich o objęciu swego urzędu. Obiecał, że Polacy będą mogli żyć według swych zwyczajów i przekonań pod opieką wielkiej niemieckiej Rzeszy. Jednocześnie groził represjami za najmniejszy odruch nieposłuszeństwa. Generalna Gubernia (6000 km kwadratowych, 12 milionów ludzi) została podzielona na 4 dystrykty: krakowski, lubelski, radomski i warszawski. Rząd Generalnej Guberni miał swoją siedzibę w budynku Akademii Górniczo-Hutniczej. Po utworzeniu Generalnej Guberni okupanci przystąpili do realizacji planu kulturalnego, duchowego i biologicznego wyniszczenia narodu polskiego. Ekonomiczna eksploatacja i wywózka ludzi na przymusowe roboty były sposobem na wspomaganie Trzeciej Rzeszy.
Celem zastraszenia przeprowadzano liczne aresztowania wśród inteligencji i księży.
Jednym z bardziej uciążliwych obowiązków było oddawanie przymusowych kontyngentów bydła, trzody chlewnej, zboża, ziemniaków, mleka i drewna. Ludzi biedniejszych te kontyngenty spychały na skraj nędzy.
Władze niemieckie wyznaczały w każdej wsi agronoma, który Pilnował, by w zbożu nie rosły chwasty.
Bydło i trzoda chlewna były kolczykowane dla ścisłej ewidencji. Sołtys we wsi własnym życiem odpowiadał za realizację wszystkich rozporządzeń okupanta. Za dostawy Niemcy dawali talon na wódkę, fajans i inne artykuły.
Atak i terror psychologiczny był skierowany na wszystko, co mogło podtrzymać w Polakach ducha patriotyzmu.
Z wielkimi trudnościami odbywała się nauka w szkole. Podręczniki do geografii, historii i języka polskiego musieliśmy przynieść i zostały one spalone na podwórku szkolnym. Uczyliśmy się czytać w oparciu o pisemko „STER".
Brakowało nauczycieli, brakowało też węgla zimą. Prądu jeszcze nie było.

Tekst pochodzi z książki Ks. Stanisław Mól: „Rączna widziana oczami rodaka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.