Logo programu XAMPP

Pacyfikacja Kaszowa

Był to niewątpliwie najtrudniejszy czas współczesnej historii Kaszowa i jego mieszkańców.Wszystko rozpoczęło się pierwszego lipca 1943 roku o poranku, około godziny ósmej.

Był to ostatni czwartek Oktawy Bożego Ciała. Duża część ludności była na nabożeństwie w kościele parafialnym w Liszkach. Pozostali – większość to osoby w kwiecie wieku pracowało w polu przy sianokosach.
Niemcy jako miejsce kaźni wybrali łąkę na wysokości centrum wsi tzw. Ugorki za Ciubami.
O wspomnianej godzinie nadjechała kolumna samochodów ciężarowych i taksówek z SS-manami. Samochody rozjechały się i gestapowcy rozproszyli się wkoło wsi i zgarniając pracujących w polu, wypędzając z domów, kierowali ludzi na wspomnianą łąkę.
Jak wspomina W.Feluś, ludzie posłusznie poddawali się rozkazom gdyż nie byli świadomi zagrożenia. Mieszkania miały pozostać otwarte i udostępnione do rewizji.
Ugorek przecinała droga polna, wzdłuż której SS-mani podzielili kobiety i mężczyzn. Dzieci pozostawiono z kobietami. Mężczyzn było około 350-ciu. Początkowo wszyscy siedzieli razem, następnie Niemcy wskazali pięciu, którzy mieli zostać rozstrzelani, odwieziono ich samochodem na miejsce egzekucji.
Wszystko odbywało się pod pretekstem poszukiwania domniemanych bandytów ukrywanych we wsi. Ponieważ nie było pretekstu do wskazania następnej piątki skazańców, gestapowcy uciekli się do tortur psychicznych nas mieszkańcami. Wszyscy leżeli twarzą ku ziemi, w rzędach po 10 osób, wzdłuż których przechadzali się oprawcy.
Kulminacją było odczytanie listy trzydziestu straceńców. W miejsce brakujących osób z listy, wybrano spośród obecnych. Rozkazano wszystkim powstać i patrzeć prosto w oczy przechodzącemu hitlerowcowi. Wskazani przez niego musieli dołączyć do leżących obok, odczytanych z listy.
Wówczas rozpoczęło się to co najgorsze. W pobliskiej stodole urządzono „salę sądową” gdzie odprowadzono wspomnianych mieszkańców. Rozpoczęły się niewyobrażalne tortury. Można się tylko sugerować narzędziami które posłużyły katom: drabina z wozu tzw. sienna do której przywiązywano ofiary, dębowe konary o grubości 5 cm. Leżący na łące pozostali mieszkańcy wysłuchiwali przejmujących krzyków katowanych członków rodzin – ojców, synów, wujów.
Tortury przeciągnęły się do zmroku. Po zachodzie słońca, przy świetle samochodowych świateł dowódca SS odczytał wyrok skazujący katowane przez cały dzień ofiary na śmierć przez rozstrzelanie. Egzekucję na okrutnie pobitych 25-ciu mieszkańców, przy poświacie płonących domów, wykonał hitlerowiec strzałem w kark. Po egzekucji sołtys otrzymał rozkaz zakopania ofiar w miejscu zbrodni, a pozostałych odesłano do krzyczących pustką domów. Była godzina dziesiąta wieczór.
Pacyfikacja pochłonęła 27 ofiar wśród mieszkańców w tym dwóch przyjezdnych. Spalono 24 domostwa. Cytując „Kronikę Szkolną”, dzień ten odbił się bardzo mocno na stanie zdrowia mieszkańców, w szczególności dzieci. Dało się zauważyć, że wiele dzieci jak i starszych zapadało na choroby nerwowe, sercowe i wątrobowo-żółciowe.
Życie toczyło się dalej: „Podczas wakacji w dniu 19.VII dzieci szkolne pod dozorem nauczycielstwa obchodziły pola ziemniaczane, za poszukiwaniem chrząszcza kolorado”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.