Rok 1864 – zatonięcie promu z pielgrzymami

Krakowski „Czas", numer 113 z sierpnia 1864 roku donosił, w dziale kroniki miejscowe: „Wczoraj wieczór wielkie nieszczęście zdarzyło się pod Czernichowem na Wiśle. Wracając z Kalwarii Zebrzydowskiej, z odpustu na Wniebowzięcie, gromady pobożnych ze wsi okręgu krakowskiego ę

wielka liczba osób chciała na raz przeprawić się przez rzekę na tamtejszy brzeg pod Czernichowem. Na krypę która normalnie ładowano 600 korcy pszenicy wsiadło około 300 włościan obojga płci.
Wioślarz ” podobno pijani ” nie umieli oprzeć się silnemu prądowi wody, tak że zamiast do przystani wpadli na galar stojący na tutejszym brzegu poniżej przewozu. Uderzyli tak mocno, że krypa napełniona ludźmi rozbiła się. Ile osób utonęło, tego jeszcze wiedzieć nie można; w miejscu utrzymują że najmniej 100 osób ę”
Tradycje pielgrzymowania nie były w Kaszowie obce, w szczególności ta go Kalwarii. Po tej tragedii zapewne jaki pisze Stanisław Grodziski: ” W każdym niemal domu Czernichowa, Nowej Wsi, Czołówka, Wołowic, Kaszowa ” opłakiwało bliższych i dalszych krewnych, którzy zginęli w czasie tej feralnej przeprawy.”
Na liście ofiar znalazł się chyba najsłynniejszy owego czasu i nie tylko, Kaszowianin ” Feliks Boroń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.